The Beatles: Rock Band (PS3)

By admin on poniedziałek, Wrzesień 14, 2009

0 Comments

Filed Under: Nintendo Wii, PlayStation 3, Xbox 360

The Beatles Rock Band (PS3)

The Beatles: Rock Band jest tytułem wyjątkowym. Wyjątkowa jest data premiery, 9 września 2009 to dzień w którym światło dzienne ujrzały reedycje wszystkich płyt zespoły The Beatles. Jest to ważne wydarzenie w dziejach popkultury, bo ostatnie odświeżanie muzyki czwórki z Liverpool’u mało miejsce w roku 1987. Drugim wyjątkowym wydarzeniem jest to, że The Beatles: Rock Band w ogóle powstało. Chodziło tutaj głównie o kwestie finansowe czyli to ile przyjdzie zapłacić za licencję na Beatles’ów. Bariera była wysoka i przez wiele lat niepokonana ale w końcu się udało to zrobić Electronic Arts przy udziale MTV Games i Harmonix. Moim zdaniem to znak czasów, bo mimo kryzysu (a może właśnie dlatego teraz?) branża gier wideo zadziwia i pokonuje kolejną przeszkodę.

Najpierw słów kilka o grze. Jest ona ciekawym połączeniem wykorzystania marketingowego „ładunku wybuchowego” jakim jest marka The Beatles przy jednoczesnym zachowaniu kameralności produkcji, jej perfekcyjności. Jak się sporzy na ten produkt, poszuka w sieci informacji o tym jak powstał można odnieść wrażenie, że tą grę zrobiono, bo ktoś chciał ją zrobi. Chciał ją zrobić, żeby był to prezent dla fanów a nie po to, by zarobić. Na stworzenie tytułu poświęcono mnóstwo czasu, dopracowywano każdy szczegół i to widać. Mimo tego, że gra i tak by się sprzedała, bo przecież marka The Beatles byłaby genialną dźwignią. Jednak w tym wypadku uznano, że marka zobowiązuje. Bardzo dobre założenie!

Mechanika gry nie różni się znacznie od tego co znamy z poprzednich części Rock Band. Znaczna różnica dotyczy sposobu obsługi mikrofonów. Tutaj możemy podłączyć aż trzy jednocześnie – jeden służy wokalowi, zaś dwa pozostałe chórkom. Jest to idealne rozwiązanie w przypadku muzyki Fab Four choć wymaga ono nie lada umiejętności wokalnych oraz znajomości piosenek.

Porównując jeszcze The Beatles: Rock Band do wcześniejszych odsłon z serii Guitar Hero/Rock Band można odnieść wrażenie, że obniżono poziom trudności. Jak porównamy do Guitar Hero to wydawało mi się, że tutaj poziom Expert jest odpowiednikiem tamtego Hard. Jednak nie przeszkadzało mi to. Ta gra nie jest po to, by zaliczać utwory na 100% ale bardziej w celu poczucia tego transu, jaki towarzyszył widowni gdy spotykała się z nimi na żywo na koncertach.

W grze znajduje się 45 piosenek, z których tylko jeden utwór jest zablokowany na starcie. Warto jednak uruchomić tryb kariery. Wtedy przechodzimy wszystkie te kawałki i poznajemy historię najsłynniejszego zespołu w historii muzyki. Nasza zabawa zgodnie z historią zaczyna się w klubie Cavern w Liverpool’u. W miarę rozwoju rozgrywki odwiedzamy kolejne miejsca związane z zespołem, w tym słynne Abbey Road. Zgodnie z tym co działo się w studio, koncertowe animacje zajmują psychodeliczne, narkotykowe wizje oddające ówczesny stan umysły Harrisona, Lennona i jego kolegów.

Jak już jesteśmy przy oprawie wizualnej, to warto o niej wspomnieć słów kilka. Jest ona niewiarygodna mimo tego, że technologicznie widziałem gry dużo ładniejsze, to artystycznie ten tytuł powala na kolana. Filmiki intro i outro są majstersztykami godnymi zgłaszania ich na konkursach związanych z filmami krótkiego metrażu. Zaś w trakcie gry mamy doczynienia z dwoma rodzajami oprawy graficznej. Pierwszy typ to, to co pojawia się na ekranie w czasie koncertów – prawdziwe tłumy, szalone fanki, świetne ruchy sceniczne całej czwórki. Genialne! Jednak to nie wszystko jeśli chodzi o ucztę dla oczu. Kiedy bawimy się w etap Abbey Road to ujrzymy wspomniane wcześniej narkowizje, kwiatki, panujący wokół róż i mnóstwo abstrakcji.

Czy tytuł ma jakieś wady? Choć ciężko w to uwierzyć, to jedyną wadą jaką posiada jest wybór i ilość kawałków. Napisałem wyżej, że w grze dostępnych jest 45 kawałków. Jedni uznają, że to trochę mało. Na ich przejście potrzebujemy około 6 godzin. To wbrew pozorom dość dużo czasu, bo musimy wziąć pod uwagę to, że jeśli zechcemy uzyskać wynik 100% to będziemy potrzebować sporo czasu na treningi. Dlatego moim zdaniem ilość kawałków nie jest wadą gry. Powiem więcej, jest jej zaletą. Widać bowiem, że wyselekcjonowano te najlepsze kawałki i że dokonując wyboru posługiwano się jakimś kluczem, logiką. Nie popełniono błędu jak w przypadku Guitar Hero: Metallica, że postawiono na ilość (dostępnych 85 utworów) ale zdecydowano się na jakość. To świetny wybieg, bo grając czuje się, że nie ma w zbiorze piosenek utworów nie trafionych.

Jak zakończyć tą recenzję. Sam nie wiem. Jestem fanem muzyki od małego dzieciaka. The Beatles znam całkiem dobrze choć przyznaję, że nie jestem ekspertem i nie potrafię wymienić jednym tchem wszystkich płyt wraz z datami premier. Jednak wiem, że jest to gra przełomowa. Dlatego, że jest oparta na twórczości najsłynniejszego zespołu pop w historii muzyki. Dlatego, że urzeka swoja oprawą audio i wideo. Dlatego również, że potrafi jak żadna gra wprowadzić w świat, w muzykę tego fenomenu jaki nazwa się The Beatles. Fani czwórki z Liverpoolu wiedzą, że to pozycja obowiązkowa, fani muzyki w ogóle – powinni zagrać. Inni gracze – warto spróbować. Polecam!

PS Gra dostępna też na konsole Xbox 360 i Nintendo Wii.

No Comments for this post

No comments yet.

Leave a comment

Name (required) Comment
Mail (required)
Website