Windchaser

By admin on wtorek, Sierpień 4, 2009

0 Comments

Filed Under: PC

Windchaser (PC)

Windchaser trafiła do Polski z kilkumiesięcznym poślizgiem. Gra swoją premierę miała w połowie roku, zaś w Polsce  dopiero parę tygodni temu. Jednak jak już trafiła do Polski, to od razu w wersji w pełni po polsku, którą przygotowała firma Techland. W pełni oznacza to, że dialogi czytają polscy aktorzy. To miłe ale szczerze powiedziawszy średnio operujący językiem angielskim gracz, by zrozumiał bez problemów większość treści. Co więc takiego jeszcze do zaoferowania ma ta gra?

Na początek fabuła i koncepcja gry. Pomysł na Windchaser był dość oryginalny. Ta niskobudżetowa produkcja jest swego rodzaju połączeniem RTS z cRPG, którego akcja dzieje się w świecie postapokaliptycznego fantasy z elementami średniowiecza i techniki. Brzmi jak taki bezsensowny miks wielu gatunków, misz-masz, z którego nic dobrego nie może wyniknąć. Jednak jak widać na tym przykładzie autorzy przyłożyli się i udało im się wszystko zgrabnie połączyć w jedną sensowną całość.

Fabuła składa się z dwuczęściowej kampanii. Same jej zarysy są dość mdłe i niestety choć koncepcyjnie może być ciekawie, to jej przebieg w rozgrywce jest słabiutki. Gracz wciela się w postać Ioana – młodego zapaleńca sztuki magicznej, samouka, który poszukuje gildii w celu rozwoju swoich umiejętności. Zaraz na początku zabawy poznaje ona pewnego mędrca Caine’a oraz jego uczennicę Shary. Razem wyruszają w podróż po to aby zniszczyć bardzo złe bóstwo, które będąc w stanie uśpienia kombinuje nad powrotem do pełni sił i zdolności. Jasne jest, że nasz bohater na samym końcu będzie walczył właśnie z tym bóstwem.

Tak jak napisałem – brzmi naprawdę nieźle ale wykonanie jest słabiutkie. Drętwe dialogi, mało rozbudowany wątek fabularny, zaś sama opowieść podana jest bardzo schematycznie i pretensjonalnie. W pewnym momencie gracz odnosi wrażenie, że fabuła to „przybudówka” do świata gry.

Lepszy jest znacznie gameplay gry, w szczególności tryb walki. W czasie walki dysponujemy trzema naszymi bohaterami, a każdy z nich to inny styl walki. Ważne jest by obrać takiego bohatera w roli lidera naszych oddziałów, żeby posiadał on styl walki zwalczający styl walki wroga. Walka jest głównym zajęciem w grze, choć istnieją również innego typu zadania. Jednak nie jest tak, że koncentrujemy się głównie na równym koszeniu wrogich nam hord różnego rodzaju stworów. Tak łatwo to nie ma. Czasem jest tak, że musimy najpierw wyszkolić sobie jakiegoś typu jednostki po to, by móc pokonać jakiś typ wroga. Ułatwieniem za to jest to, że nasze jednostki nie mogą zginąć. Jeśli ich rany są zbyt duże to zrezygnują z walki i wrócą do bazy w celu regeneracji sił.

Początek jest naprawdę fajny. Poznajemy możliwości jednostek, ich charakterystykę walki, zauważamy różnice między poszczególnymi trzema głównymi bohaterami. Niestety im dalej w las, tym gorzej. Zabawa staje się schematyczna, bo wrogowie nie są bardzo zróżnicowani więc szybko rozgryzamy jak należy ich pokonywać. Dzięki temu dość szybko, bo już po kilku godzinach jesteśmy w stanie zakończyć obie kampanie.

Fabuła średnio, gameplay też nie wybitnie to może chociaż audio-video nas zaskoczy. Niestety… nie za bardzo. Jak napisałem na początku produkcja ta jest produkcją niskobudżetową. Oznacza to, że na fajerwerki graficzne nie mamy co liczyć choć trzeba przyznać, że nie jest źle. Jest poprawnie. To co cieszy oczy, to ciekawa stylistyka. Ot, rzadko spotykane, miłe to, uprzyjemnia grę. Muzyka też nie jest szczególna. Nie będziemy się nią zachwycać ale z drugiej strony nie mamy ochoty jej wyłączyć. Ponieważ jest to polska wersja językowa, to usłyszymy polskich aktorów czytających dialogi. Wychodzi im to całkiem, całkiem tylko, że problem leży w tym, że dialogi są niezwykle drętwe i przewidywalne. Co oznacza, że mamy ochotę je pominąć lub wyciszyć.

Gra niestety zawiera sporo błędów, które momentami są dość zabawne ale czasem potrafią mocno zirytować. Występują problemy z poruszaniem się jednostek (potrafią się zablokować), ich widzeniem (możemy sprawić, że znikną choć do niczego to nie jest przydatne) oraz z samą grą, która potrafi się wyłączyć z sobie tylko wiadomego powodu.

Windchaser jest typowym tytułem, który naprawdę posiada spory potencjał, którego niestety nie udało się wykorzystać producentom. Jest to średnia gra – wygląda średnio, brzmi średnio, średnio się w nią gra i fabuła też jest średnia. Zaś irytujące błędy nie poprawiają jej wizerunku. Z drugiej strony trudność zakwalifikowania tej gry do konkretnego gatunku sprawia, że nie jest to kolejny tytuł, którego producenci kopiują znane doskonale stare pomysły. Jest jeszcze kwestia ceny… Za 80 PLN dostajemy niedopracowany produkt. Jakby nie patrzeć trochę to dużo.

No Comments for this post

No comments yet.

Leave a comment

Name (required) Comment
Mail (required)
Website