Colin McRae: DiRT 2 (PS3)

By admin on wtorek, Wrzesień 8, 2009

0 Comments

Filed Under: Nintendo Wii, PC, PlayStation 3, Xbox 360

Colin McRae DiRT 2 (PS3)

Colin McRae: DiRT 2 – wreszcie jest! W końcu Codemasters Software wypuścił na rynek sequel jednej z lepszych gier wyścigowych typu arcade. Tak jak w przypadku poprzedniczki, „dwójka” wygląda prześlicznie i powala na kolana oprawą graficzną. Jednak nie tylko wyjątkowej urody grafika jest jej atutem.

Zwykle przy recenzjach gier zaczynamy od fabuły ewentualnie od mechanizmu rozgrywki. W tym przypadku jednak zrobimy wyjątek i zaczniemy od oprawy audio-video. Najpierw trochę o grafice. Jak wspomniałem wcześniej to jak wygląda DiRT 2 da się określić jednym słowem z dwóch słów – prześlicznie lub przepięknie! Lokacje stworzono z dbałością o detale i wszelkie szczegóły. Niezależnie czy jeździmy po ulicach Los Angeles, drogach położonych w lasach równikowych Malezji czy pustynnych obszarach stanu Utah zawsze nasze oko cieszą świetne widoki, które bez wątpienia są powodem do zachwytu nad nimi. Naprawdę programiści się postarali dali nam fajerwerki graficzne, które nie powodują „przycinania się” gry. Brawo! Uważam, że chyba udało im się osiągnąć granicę tego co można wycisnąć z PlayStation 3.

Skoro o grafice mowa to warto wspomnieć gdzie będziemy się ścigać. Samochody przez nas kierowane będą pędzić po torach położonych na terenie takich państw i miast jak Malezja, Chiny, Japonia, Chorwacja, Londyn, Maroko, stan Utah i Los Angeles. Oczywiście jasne jest, że każde z wymienionych miejsc to nie tylko inne widoki ale też inna pogoda, nawierzchnia i różny poziom trudności. Naszym zadaniem jako kierowcy jest opanowanie sprawnej jazdy w każdym z wymienionych miejsc. W dodatku różnymi pojazdami.

Jeśli już o pojazdach mowa to warto wymienić co deweloperzy z Codemasters oddali w nasze ręce z Colin McRae: DiRT 2. W naszym „garażu” znajdują się takie bryki jak np. Mitsubishi Eclipse GT, BMW Z4 Coupe Motorsport, Subaru Impreza WRX STI oraz wiele innych łazików i półciężarówek, które znamy z pierwszej części tej gry.

Naszym celem jest zdobycie mistrzostwa. W celu osiągnięcia go musimy nauczyć się jazdy na każdym typie toru oraz każdym rodzajem pojazdu. W trybie kariery wygląda to tak, że jest mapa świata z zaznaczonymi dostępnymi rajdami, w których możemy wziąć udział. Wygrywając kolejne rajdy, zawody i turnieje zdobywamy przyjaciół, zarabiamy punkty doświadczenia i odblokowujemy kolejne trasy, samochody i elementy możliwego tuningu. Jak widać zastosowano tutaj stary jak świat i najlepszy model kariery mówiący, że mamy jeździć jak najwięcej i wygrywać jak najczęściej (najlepiej wszystko). Na plus działa również to, że ten typ rozgrywki jest przejrzysty i jasny. Warto jeszcze wspomnieć, że czasem trafiają nam się odcinku specjalne, które rozgrywane są w jednym z kilku trybów np.: domination – trzeba przejechać najlepiej ze wszystkich wybrane odcinki trasy, last man standing – eliminacja co pewien czas ostatniego zawodnika w stawce. Jest to miłe urozmaicenie zabawy w grze.

A jak się gra. Bardzo przyjemnie! Autorzy postanowili nie odchodzić od wypośrodkowanego modelu prowadzenia auta. Wypośrodkowanego to znaczy takiego zręcznościowego ale z pewną nutką symulacji. Jeśli ktoś grał kiedykolwiek w Colina to wie o co chodzi. Osobiście, to żadnych zmian nie odczułem w stosunku do pierwszego DiRT ale kiedy spytałem znajomego o zdanie w tej kwestii to odpowiedział, że niewielkie jednak wprowadzono. Powołuję się na jego opinię, bo wiem, że stare DiRT zna jak własną kieszeń, bo spędził ładnych kilka miesięcy przy tej grze. Nadal w grze możliwe jest rozwalenie naszego auta choćby poprzez czołowe uderzenie w napotkaną ścianę skalną.

Jedną z ciekawszych zmian jest wprowadzony tryb cofania czasu. O co chodzi? Załóżmy, że nie spodobało nam się to jak weszliśmy w zakręt albo to, że na ostatnim łuku przed metą przyłożyliśmy całym impetem w stojące drzewo. Dzięki opcji cofania czasu możemy jeszcze raz wykonać manewr, który nas nie zadowala. Jest tylko pewien haczyk w całym tym ułatwieniu życia – z tego dobrodziejstwa możemy skorzystać tylko cztery razy w czasie wyścigu. Nie jest to może nic innowacyjnego, bo przecież taki „bajer” był stosowany wcześniej w kilku innych tytułach jak choćby Race Driver: GRID ale powiem szczerze miło urozmaica zabawę i czasem jednak ratuje nasz tyłek i honor.

Gra póki co jest opisywana w samych superlatywach. Czy to oznacza, że nie ma wad? Owszem ma, jedną i to bardzo denerwującą. Jest nią mianowicie dość długie wczytywanie się tras i menu powyścigowego. Najgorsze jest to, że autorzy gry nie zrobili z tym problemem nic od czasu wydania DiRT „jedynki”. Tam również ten problem frustrował. Kiedy zamierzamy zagrać sobie kilka wyścigów to można to od biedy przeżyć. Jednak kiedy planujemy posiedzieć sobie dłużej przy gierce, to czas oczekiwania na wspomniane elementy może potrafi sfrustrować. Na przyszłość lepiej żeby programiści coś z tym zrobili.

Jednak ta wada nie zmienia całego obrazu gry. Colin McRae: DiRT 2 jest bardzo dobrym tytułem, w który naprawdę warto się zaopatrzyć. Jestem przekonany, że każdy kto zainwestuje swoje pieniądze w tą pozycję nie będzie żałował podjętej decyzji.

PS Recenzja dotyczy głównie PS3 ale gra dostępna jest również na Xbox 360, Wii i PC.

No Comments for this post

No comments yet.

Leave a comment

Name (required) Comment
Mail (required)
Website